Czasy podstawówki powracają z #PELE-MELE

29 czerwca 2015


Jakiś czas temu napisała do mnie Pani z wydawnictwa MOLE z propozycja współpracy. Mail bardzo mnie zaciekawił, ponieważ dotyczył on książki #PELE-MELE, która zapewnia nam kreatywne spędzenie czasu. Po pierwszych zdaniach Pani Eweliny pomyślałam sobie "Pewnie coś w rodzaju Zniszcz ten dziennik, To nie książka czy Książka pod tytułem". Stwierdziłam, że spróbuje. Najbardziej przekonało mnie zdanie "Książka, którą sama tworzysz i może być pamiątką na całe życie". Czytając kolejne zdania wyszło na jaw, że jest to książką, która ma formę złotych myśli, chciaż z tyłu książki możemy przeczytać, że trudno jest określić czym jest. Może być pamiętnikiem, dziennikiem, a nawet zaproszeniem do inspirującej przygody - dowiadujemy się tego odwracając książkę.


Chyba każdy z nas miał w podstawówce swój zeszyt, gdzie na pierwszej stronie zawsze pojawiały się pytania, a na kolejnych stronach nasi koledzy i koleżanki odpowiadali na nie, rysowali nam kotki, pieski, chowali jakieś skarby. Każdego roku był to nowy zeszyt, nowe pytania, nowe wpisy. Zabawa przy tym zawsze była najlepsza. Osobiście uwielbiałam odpowiadać na pytania (zresztą zostało mi to do tej pory). Książka (właściwie nazwałabym to pamiętnikiem) zawiera pytania - które swoją drogą ciekawie są sformułowane, po mimo, że niektóre z nich są tradycyjnymi pytaniami ze złotych myśli - miejsce na odpowiedzi oraz zadania i wyzwania dla osób, które odważą się wpisać do naszego #PELE-MELE, które możemy sami zatytułować. #PELE-MELE nie musi nosić takiej nazwy. Na okładce mamy miejsce na wpisanie swojego tytułu, może być to cytat, albo śmieszne zdanie. Otwierając nasze #PELE-MELE możemy przeczytać, że jest to nasza pamiątka oraz, że mamy dobrze się bawić przy jej tworzeniu.



Na pierwszy rzut oka widać, że ta książka różni się od Zniszcz ten dziennik, To nie książka oraz Książka pod tytułem. Zadanie, które są w niej umieszczone, nie mają nic wspólnego z kreatywną destrukcją. Wszystkie zadania są tak sformułowane aby nasze #PELE-MELE pozostało pamiątką z ładnymi wierszykami, sentencjami oraz zabawnymi rysunkami i wiele więcej. Jestem zachwycona tą książką, moja 74-letnia babcia również. Dzisiaj zaczynam swoją przygodę z #PELE-MELE razem ze znajomymi. Zobaczymy co oni na to, a ja już nie mogę się doczekać, aż nazbieram odpowiednią ilość materiału na napisanie recenzji.

Odwiedź #PELE-MELE na FACEBOOKU lub na ich STRONIE.
Czytaj dalej »

Jak kreatywnie przeżyć wakacje

28 czerwca 2015


Zaczęły się wakacje, dwa miesiące odpoczynku, dla studentów trzy. Z jednej strony dwa/trzy miesiące to mało, z drugiej to całkiem sporo, więc jak ten czas spożytkować? Moja siostra, lat 9, w piątek zakończyła swoją przygodę z edukacją wczesnoszkolną i od września idzie do 4 klasy, ale nim do września dojdziemy ona zdąży się wynudzić, po marudzić i nie wiadomo co jeszcze. Ja trochę mniej, bo zawsze mam coś do zrobienia. Zawsze jak jest jakaś dłuższa przerwa staram się zorganizować mojej siostrze zajęcie. Nie, nie daje jej wtedy komputera z grami czy internetem, po pierwsze moja mama sobie tego nie życzy - jest całkowicie przeciw dawaniu komputera dziecku 9 letniemu - a po drugie, dla mnie jest to zorganizowanie dziecku czasu na przysłowiowe "odwal się". Wpis będzie pisany na przykładzie moim i mojej siostry. Młodsze rodzeństwo daje mnóstwo możliwości na spędzenie kreatywnie wakacji, nawet jeśli mamy te dwadzieścia parę lat. Jednak, jeśli ktoś nie posiada młodszego rodzeństwa, może odetchnąć spokojnie, wszystko co przedstawię w tym wpisie można zrobić samemu lub z przyjaciółmi.

Kolorowanki, malowanki, krzyżówki i co jeszcze dusza zapragnie

Moja siostra jest wielką fanką rozwiązywania krzyżówek, sudoku, różnych zagadek. Jakby tego było mało, nie wystarczają już jej krzyżówki dla dzieci, więc rozwiązuje je razem z babcią, mamą czy ze mną. Jeśli ktoś chce u mnie w domu rozwiązać spokojnie krzyżówkę - nie ma takiej opcji, bo przyleci zaraz moja siostra i będzie chciała w tym uczestniczyć. Rozwiązywanie krzyżówek czy innych zagadek, jest dobrym sposobem na przeżycie wakacji, ponieważ możemy w jakimś stopniu poruszyć swoją mózgownice do działania, a dziecko nie będzie zawalało swojej głowy bezsensownymi grami czy kreskówkami, które nie wnoszą nic w ich życie, oprócz głupich pomysłów. Nie uważam, że dziecko trzeba trzymać jak najdalej od bajek - po prostu uważam, że trzeba wybierać je z głową. Kolorowanki, również są dobrą opcją na spędzenie wakacji kreatywnie. W sklepach można znaleźć kolorowanki w formacie A2, pakowane w wąskie pudełka, po 2 sztuki. Cena takich kolorowanek wynosi od 7 do 12 zl. Jedną kolorowankę, kolorowałam z moją siostrą przez 4 dni, przez 2 godziny dziennie. Powiedzmy sobie szczerze, w każdym z nas tkwi dziecko, każdy lubi kolorować ot tak dla rozrywki, każdemu to się podoba (przynajmniej ja nie znam osoby, która nie lubi) i zajmuje czas - kreatywnie. Kolorowanki są również dla dorosłych (nie mam tu na myśli kolorowanek erotycznych), wymagają większej precyzji, większego skupienia, a ich cena wynosi ok. 10 zł w górę - wszystko zależy od formatu i ilości kolorowanek w książce. Kolorowanki dla dorosłych, albo inaczej dla osób 15+ są również do wydrukowania w internecie jak np. mandale, które bardzo przyjemnie się koloruje. Można je narysować samemu, tak jak ja zaczęłam rysować je dwa miesiące temu. Kolorowanki bardzo uspokajają, a najlepsze w tym wszystkim jest to, że krzyżówki, zagadki, kolorowanki czy inne pokrewne można zabrać ze sobą wszędzie. Wystarczy tylko rozejrzeć się po okolicy, znaleźć miejsce na rozłożenie koca, siąść i spędzić miło czas z dala od komputera czy telewizji.

Gry planszowe, puzzle, karty, inne

Gry planszowe - nie znam osoby, która nie lubi grać w gry planszowe. Zawsze wywołują wiele radości i każdy gdzieś pewnie w szafie jakąś grę planszową ma, a jak nie ma to można skorzystać z wypożyczalni gier planszowych, gdzie za wypożyczenie płaci się bardzo niewiele. Zorganizuj grupę znajomych lub siądź z rodziną i zagraj, gwarantuję, że nie pożałujesz. Jeśli jednak jesteś pod tym względem indywidualistą - ułóż puzzle. Puzzle nie są tylko dla dzieci. Przyznam się bez bicia, że w gry planszowe gram ze swoim chłopakiem lub ze znajomymi dość często. W domu gramy w karty, gry planszowe rzadko kiedy są wyciągane. Dlaczego? Moja siostra jest miłośniczką kart. Uwielbia Piotrusia, UNO i na chwilę obecną uczy się grać w wojnę. Gra w karty zajmuje ją naprawdę na bardzo długie godziny. Druga gra, która zajmuje ją tak bardzo, że nie ma poczucia czasu są szachy - dzięki niej nauczyłam się grać. Tak, 9 latka nauczyła mnie grać w szachy, a gdzie ona nauczyła się grać? W szkole, w świetlicy, jak wszystkie dzieci poprosiły panią o naukę.

Spacer

To, że mieszkasz w mieście nie znaczy, że nie możesz wybrać się na spacer po za miasto. Teraz komunikacja miejska jest tak rozbudowana, że nawet są linie pod miejskie, które mogą nas zawieść w bardzo ciekawe miejsca. Tak jest koło mnie. Owszem, są bloki, domki, ale jest również cisza, spokój, pola, które wyglądają przepięknie oraz las - całkiem blisko, a autobus jeździ co 15 minut. W weekendy gorzej, bo co godzina. Jednak jeśli jesteś alergikiem tak jak ja, to wybierz się na spacer np. do parku gdzie pyłków jest znacznie mniej. Człowiek ma potrzebę obcowania w jakiś sposób z naturą, a wiosna czy lato to jest najpiękniejszy czas.

Skakanka, rower, rolki, ćwiczenia

Nie nawiązuje tu do bycia fit. Moja siostra dostała na komunie rower, więc stwierdziłyśmy, że skoro mamy taki ładny teren dookoła to będę razem z nią jeździć na rowerze, ewentualnie ona na rower ja na rolki. Skaczemy na skakance, kręcimy hula-hop, ćwiczymy. Aktywność fizyczna dostarcza mnóstwo endorfin. Osobiście, dodatkowo jeżdżę na stajnię, czasem żeby pojeździć, czasem żeby pomóc.

Weekendowe wyjazdy

Moja mama uwielbiam wędkować - ot takie hobby, bierze siostrę pod pachę i wyjeżdża pod namiot na weekend. O dziwo moja siostra też uwielbia takie wyjazdy, a szczególnie wtedy kiedy ma okazje złapać małą żabkę. Taki wyjazd nie jest dużym wydatkiem, ale wiadomo parę złotych trzeba ze sobą mieć. Można zrobić grilla, wyciszyć się, zabrać gry planszowe czy inne rzeczy, którymi można zabić czas. Na takich wyjazdach nie ma czasu na nudę. Z internetu w telefonie również nie skorzystamy, bo po pierwsze zasięg zły, a po drugie - trzeba mieć jakikolwiek kontakt chociażby z kimś z rodziny, więc dbamy o to, aby bateria nam się nie rozładowała.

Poznaj swoją okolicę

Mieszkasz w jakimś mieście parę lat, ale nie znasz jego różnych zakątków? To nadszedł ten czas, kiedy możesz poznać swoje miasto i swoją okolicę. Mieszkam 21 lat w jednym mieście i dopiero całkiem niedawno odkryłam nowe (dla mnie) miejsca. Wspaniałe uczucie, kiedy się widzi coś po raz pierwszy.

Teatr, a może kino

Uwielbiam oglądać filmy, ale tylko raz i tylko w kinie (no chyba, że jakiegoś filmu nie oglądałam, a nie da się go obejrzeć już w kinie). Jestem wielką fanką Disneyowskich bajek i nie tylko - dlatego chętnie chodzę na nie z moją siostrą. Lubię dobry teatr, więc dla mnie taka forma rozrywki w wakacje jest jak najbardziej wskazana. Nie chodzę codziennie do kina czy do teatru, jednak w wakacje robię sobie takie wyjście dość często. Nie ważne czy to z mamą, czy z siostrą czy z chłopakiem lub przyjaciółmi. Po prostu, czasem dobrze jest spędzić czas w takich miejscach.

Nie lubię siedzieć w jednym miejscu, nie lubię się nudzić, nie lubię patrzeć jak moja siostra siedzi przed telewizorem - prawdopodobnie dlatego, że telewizję przestałam oglądać ładnych parę lat temu, twierdząc, że nic oprócz wiadomości tam mądrego nie znajdę. Staram się organizować czas sobie i swojej siostrze tak, żeby być jak najwięcej poza domem niż w domu. Jest to również dobra forma na szukanie inspiracji. Czas, który spożytkujemy w taki, a nie inny sposób, wniesie wiele dobrego i na pewno nie będziemy niczego żałować. Jest to alternatywa dla tych osób, którzy nie mogą sobie pozwolić na wyjazd na wakacje i zostają w domu. Jak się chce, to można ciekawie spędzić wakacje nigdzie nie wyjeżdżając.

Czytaj dalej »

10 tekstów, które usłyszy każdy jeździec

22 czerwca 2015

Jeździectwo to nie sport

Nie? Według ciebie czym jest jeździectwo jak nie sportem?  Relaksem w jakimś ekskluzywnym SPA? No niestety nie. Jeździectwo jest sportem. Nie jest to sport, który można zobaczyć na jakiejś olimpiadzie. Można powiedzieć, że ten sport ma swój świat i swoje zasady, ale mimo wszystko jest sportem.

Koń jest do roboty w polu, a nie do jazdy

Dobrze. W takim razie leć do stajni, znajdź jakiegoś konia rasy Arabskiej lub Hanowerskiej i podepnij go pod wóz i puść go na pole aby pracował. Nie idzie? No nic dziwnego, bo to są konie wierzchowe, gorącokrwiste. Jak sama nazwa wskazuje są one do jazdy, a nie do robót rolnych. Od tego są Perszerony, konie zimnokrwiste, które są dostosowane do takiej pracy, mają zdecydowanie mocniejszą budowę.

Jeździsz i nie masz swojego konia? To jak jeździsz?

No pomyślmy...Tak, dokładnie tak. Jadę na stajnię, biorę konia, płacę za trening z trenerem i jeżdżę. Nie trzeba mieć swojego konia. Wystarczy, że zapiszesz się do klubu. Oczywiście fajnie jest mieć swojego konia, fajnie jest wydawać na niego więcej niż na siebie, ale na to trzeba mieć czas. Jeśli chodzi o to wydawanie to...

Po co tyle wydajesz na te konie?

Bo lubię, bo mogę, bo chce. Tak serio, to po prostu trzeba się z tym pogodzić, że nasze czterokopytne stworzonko będzie miało droższe "ubrania" od nas - niestety. Przecież każdy kiedyś dbał, albo nadal dba o jakiegoś swojego zwierzaka, więc po co to głupie pytanie. Idąc tym tokiem rozumowania...po co wydajesz tyle na swojego psa?

Jak możesz przebywać z końmi, one śmierdzą

Podejrzewam, że twój pies wcale lepiej nie pachnie kiedy wraca ze spaceru, w upalny dzień, spocony po długiej gonitwie za kotem. Po powrocie do domu kąpiesz go, a wiesz, że konie też się kąpie? Nawet można je wykąpać w szamponie o zapachu truskawek.

Marnujesz czas

Super, ale to nie ja siedzę dniami i nocami przed komputerem namiętnie grając w jakieś gry, które nie mają sensu. Zabijasz nimi czas, bo nie masz żadnych zainteresowań, a ja przynajmniej mam jakąś pasję, a nie taką jak co druga osoba, która szuka ukrytego powołania w jakiejś grze. No chyba, że grasz w Fifę, to cię rozgrzeszę. Lubię grać w Fifę. Innych gier nie znoszę, ale przecież ty też uważasz, że marnuje czas, więc uznajmy to za rewanż.

To nic trudnego, siadasz i jedziesz

Tak? To w takim razie zapraszam. Wdrap się na konia, pojedź we wszystkich 3 chodach, nie rzucając się jak worek kartofli. Nie będę wymagać od ciebie przejechania parkuru, bo mogę się założyć, że spadniesz przy pierwszym kłusie. Ewentualnie, wierzchowiec, na którym jeździsz stwierdzi, że nie warto z tobą współpracować i wysadzi cię przy pierwszym szarpnięciu za jego pysk, bo twoje ręce będą żyły własnym życiem. Jak już wstaniesz i się otrzepiesz, powiedz jaka jest jakość podłoża, bo pewnie twój upadek to nie był upadek tylko sprawdzałeś podłoże.

Jak możesz jeździć na kucach, przecież to źrebak

Dla niektórych osób kuc to źrebię konia. Jeśli ktoś nadal żył w tej błogiej nieświadomości to nie, kuc nie jest źrebakiem konia. Kuc to też koń, tylko mniejszy, a źrebię kuca to też źrebię. Jeśli ktoś chciał mnie w związku z tym podać o znęcanie się nad zwierzętami, to niestety nic z tego. Kuc, na którym jeżdżę ma 10 lat i lata źrebięcej beztroski ma już dawno za sobą.

Ja też kiedyś jeździłam/miałam konia

Mówisz komuś, że jeździsz konno i naglę w kręgu twoich rozmówców wszyscy okazują się jeźdźcami z prawdziwego zdarzenia i hodowcami koni. Wszyscy mieli konie, wszyscy jeździli. Szkoda tylko, że połowa z nich miała i jeździła tylko na koniu na biegunach.

Nie mam styczności z końmi, ale wiem

Nagle się okazuje, że twój znajomy, który nie miał styczności z końmi, nie interesuje go to, wie lepiej jak się jeździ, wie lepiej jak się układa konia, on wszystko wie lepiej. On jest nawet mistrzem GP. Prakur to może i widział w telewizji, ale przecież skakał...na fotelu. Był na stajni ze znajomym, jeździł...siedząc na ławce. Jedynym słowem wybitny trener. Jak tu takiego nie słuchać?

Na koniec bardzo proszę wszystkie osoby, które piszą do mnie z prośbą o pomoc, aby najpierw użyły wyszukiwarki, która znajduje się w kolumnie bocznej nad "O autorce" i sprawdziły czy ich problem nie został omówiony w jakiejś instrukcji. Nie trzeba pisać całego tytułu wpisu, wystarczy pisać hasłami aby wyszukiwarka znalazła wszystkie pokrewne tematy. Maili, z prośbą o podanie danych kodów, gdzie większość znajduje się już na blogu jest mnóstwo. Na niektóre odpowiadam, na niektóre nie, z jednego prostego powodu - nie cierpię lenistwa.

Czytaj dalej »

Jak zrobić nagłówek ze stronami

20 czerwca 2015


Każdy na blogu chce mieć coś niepowtarzalnego. Dotyczy to nagłówka oraz całego szablonu. Niektórzy kombinują jak połączyć ciekawą grafikę w nagłówku ze stronami, albo po prostu chcą posiadać jedną z tych fantazyjnych czcionek, które odróżnią strony od reszty, a nie potrafią dodać własnych fontów do bloga. W dzisiejszym wpisie przedstawię jak w prosty sposób połączyć nagłówek ze stronami. Można tą instrukcje użyć w innych celach, osobiście używałam tego sposobu właśnie na strony z nagłówkiem.

1. Będziemy potrzebowali białego obrazu, programu PhotoScape oraz jakąś czcionkę, którą możecie pobrać na dafont.com.

2. Otwieramy nasz obraz w programie PhotoScape i zaczynamy projektować nasz nagłówek. Grafika, nazwa oraz nazwy stron.







3. Wchodzimy na stronę Image-maps.com i klikamy "Browse for File".  Szukamy naszego nagłówka i klikamy na niego. Nagłówek wgrał się nam na serwer, a przycisk zmienił napis z "Browse for File" na "Start Mapping" - klikamy w to. Zostaliśmy przeniesieni na kolejną stronę, na której musimy kliknąć "click to continue". Zostaliśmy przeniesieni na jeszcze kolejną stronę gdzie zaczniemy podlinkowanie naszych wyrazów. Klikamy prawym przyciskiem myszki na obraz i wybieramy "Create Rec".







3a. Pojawi nam się kwadracik, który musimy przeciągnąć na dany wyraz i rozciągnąć na jego długość i szerokość. Następnie w linijce "Map URL" musimy wkleić link, do danej strony, na jaką ma nas przekierowywać po kliknięciu. Tę czynność, zaczynając od "Create Rec", musimy powtórzyć za każdym razem przy linkowaniu każdego nowego wyrazu. Na koniec klikamy "Save". Nasze wyrazy powinny być zaznaczone na czerwono.





3b. Klikamy prawym przyciskiem myszki na obrazie i wybieramy "Get Code". Pojawi nam się okienko, w którym wybieramy "HTML Code". Zjeżdżamy na sam dół i z ramki "HTML Image Map Code" kopiujemy kod.





3c. Przechodzimy do układ - dodaj gadżet HTML/JavaScript i wklejamy tam nasz skopiowany kod. Musimy pamiętać aby usunąć dotychczasowe strony z szablonu oraz usunąć nagłówek. Przeciągamy na miejsce stron nasz nagłówek ze stronami i zapisujemy rozmieszczenie.






Przetestuj:

Image Map

Instrukcję w formie filmiku na YouTube* znajdziesz TUTAJ

Czytaj dalej »

Jak zrobić graficzne "czytaj dalej"

17 czerwca 2015


Nie wiem czy ktoś z Was pamięta, ale już jakiś czas temu robiłam wpis o tym jak zrobić za pomocą kodu CSS aktywny button czytaj więcej. Dzisiaj wam pokażę jak w prosty sposób wstawić swoją własną grafikę, która będzie zastępować nam tradycyjne "czytaj dalej". Dla osób, które będą miały problem ze stworzeniem własnego graficznego buttonu "czytaj dalej" przygotowałam 12 grafik do pobrania, które znajdziecie na końcu wpisu.

1. Oczywiście żeby nasze "czytaj dalej" się pojawiło, musimy podczas pisania wpisu w dowolnym momencie kliknąć w zwijanie tekstu.


1a. Pamiętajmy o tym, aby nasz obrazek był wgrany na portal hostingujący np. tinypick, ponieważ będziemy potrzebowali adresu URL do naszego obrazka. (Pobrane buttony s

UWAGA! MUSIMY ZROBIĆ KOPIĘ ZAPASOWĄ SZABLONU, W RAZIE JAKBY COŚ NIE WYSZŁO

2. Szablon - edytuj kod HTML. Klikamy kursorem w dowolne miejsce w szablonie i wybieramy ctrl + f. Pojawi nam się okienko wyszukiwania, w które wpisujemy <b:if cond='data:post.hasJumpLink'> i klikamy enter,



3. Pod wyszukaną linijka będziemy mieli taki fragment kodu:

<div class='jump-link'>  <a expr:href='data:post.url + &quot;#more&quot;' expr:title='data:post.title'><data:post.jumpText/></a>  </div>  </b:if>


Usuwamy ten fragment kodu, a na jego miejsce wklejamy ten:

 <div class='jump-link'>  <a expr:href='data:post.url + &quot;#more&quot;'><p align='center'><img border='0' src='LINK DO OBRAZKA'/></p> </a>  </div>  </b:if>



Zapisujemy szablon. Efekt końcowy:


12 buttonów do pobrania:


Czytaj dalej »

Jak zrobić widget multi tabbed

15 czerwca 2015


Tak jak powiedziałam, cały ten tydzień będzie w instrukcjach. Ostatnio trochę je zaniedbałam. W dzisiejszym tutorialu przedstawię wam jak zrobić widget multi tabbet czyli widegt, który umożliwi nam jeszcze lepsze uporządkowanie kolumny bocznej na blogu. Prościej mówiąc są to tak jakby zakładki, które w jednym miejscu mogą zgromadzić trzy widgety. Taki widget wygląda tak:


Będziemy pracowali w HTML, więc ZRÓBCIE KOPIĘ ZAPASOWĄ SZABLONU - w razie jakby coś nie wyszło.

1. Szablon - edytuj kod HTML


2. Klikamy kursorem na dowolne miejsce i naciskamy ctrl + f. Pojawi nam się pole wyszukiwania, w które wpiszemy ]]></b:skin> i klikamy enter.


2a. Pojawiła nam się zaznaczona cześć kodu, którą szukaliśmy. Tuż nad nią wklejamy następujący kod:

.tabviewcont{
margin:15px 0;
padding:0;
clear:both;
}
.tabviewnav {
margin: 0 0 0 14px;
padding:3px 0;
font-size:12px;
font-weight:bold;
}
.tabviewnav li {
list-style:none;
margin:0;
display:inline;
}
.tabviewnav li a {
padding:3px 6px;
margin-right:1px;
background:#ffe6d2;
border-radius:7px 7px 0 0;
text-decoration:none;
color:#444;
}
.tabviewnav li a:hover {
color:#fff;
background:#444;
text-decoration:none;
}
.tabviewnav li.tabviewactive a,
.tabviewnav li.tabviewactive a:hover {
background:#444;
color:#fff;
}
.tabviewcont .tabviewtab {
padding:5px;
border:1px solid #fff;
background:#eee;
}
.tabviewcont .tabviewtab h2,
.tabviewcont .tabviewtabhide {
display:none;
}
.tabviewtab .widget-content ul{
list-style:none;
margin:0 0 10px 0;
padding:0;
}
.tabviewtab .widget-content li {
border-bottom:1px solid #ccc;
margin:0 5px;
padding:2px 0 5px 0;
}


Jest to nasz kod CSS, który odpowiada za wygląd naszego widgetu i możemy go dowolnie modyfikować.

Analiza kodu: 
.tabviewcont{
margin:15px 0; - położenie gadżetu w pionie, jeśli dodamy przed liczbę "- "gadżet pójdzie w górępadding:0;
clear:both;
}
.tabviewnav {
margin: 0 0 0 14px; - położenie tytułów gadżetów.
padding:3px 0;
font-size:12px; - wielkość czcionki tytułów gadżetów. font-weight:bold;
}
.tabviewnav li {
list-style:none;
margin:0;
display:inline;
}
.tabviewnav li a {
padding:3px 6px; - marginesy wewnętrznemargin-right:1px;
background:#ffe6d2; - tło tytułów gadżetów, które nie są zaznaczone. border-radius:7px 7px 0 0; - zaokrąglenia tytułów gadżetów. text-decoration:none;
color:#444;} - kolor tekstu tytułów gadżetu.tabviewnav li a:hover {
color:#fff; - kolor tekstu po najechaniu na tytuły gadżetów myszką background:#444; - kolor tła po najechaniu na tytuły gadżetów myszkątext-decoration:none;
}
.tabviewnav li.tabviewactive a,
.tabviewnav li.tabviewactive a:hover {
background:#444;  - tło tytułu zaznaczonego gadżetu color:#fff;} - kolor tytułu zaznaczonego gadżetu .tabviewcont .tabviewtab {
padding:5px; - marginesy wewnętrzneborder:1px solid #fff; - grubość, rodzaj i kolor ramki background:#eee;} - tło pola, gdzie jest gadżet .tabviewcont .tabviewtab h2,
.tabviewcont .tabviewtabhide {
display:none;
}
.tabviewtab .widget-content ul{
list-style:none;
margin:0 0 10px 0;
padding:0;
}
.tabviewtab .widget-content li {
border-bottom:1px solid #ccc;
margin:0 5px;
padding:2px 0 5px 0;
}

3. Teraz wyszukujemy </head>  i nad nim wklejamy następujący kod:


<script type='text/javascript'>
// Tabview for grouping gadgets
//<![CDATA[
document.write('<style type="text/css">.tabview{display:none;}<\/style>');function tabviewObj(argsObj){var arg;this.div=null;this.classMain="tabview";this.classMainLive="tabviewcont";this.classTab="tabviewtab";this.classTabDefault="tabviewtabdefault";this.classNav="tabviewnav";this.classTabHide="tabviewtabhide";this.classNavActive="tabviewactive";this.titleElements=['h2','h3','h4','h5','h6'];this.titleElementsStripHTML=true;this.removeTitle=true;this.addLinkId=false;this.linkIdFormat='<tabviewid>nav<tabnumberone>';for(arg in argsObj){this[arg]=argsObj[arg]}this.REclassMain=new RegExp('\\b'+this.classMain+'\\b','gi');this.REclassMainLive=new RegExp('\\b'+this.classMainLive+'\\b','gi');this.REclassTab=new RegExp('\\b'+this.classTab+'\\b','gi');this.REclassTabDefault=new RegExp('\\b'+this.classTabDefault+'\\b','gi');this.REclassTabHide=new RegExp('\\b'+this.classTabHide+'\\b','gi');this.tabs=new Array();if(this.div){this.init(this.div);this.div=null}}tabviewObj.prototype.init=function(e){var childNodes,i,i2,t,defaultTab=0,DOM_ul,DOM_li,DOM_a,aId,headingElement;if(!document.getElementsByTagName){return false}if(e.id){this.id=e.id}this.tabs.length=0;childNodes=e.childNodes;for(i=0;i<childNodes.length;i++){if(childNodes[i].className&&childNodes[i].className.match(this.REclassTab)){t=new Object();t.div=childNodes[i];this.tabs[this.tabs.length]=t;if(childNodes[i].className.match(this.REclassTabDefault)){defaultTab=this.tabs.length-1}}}DOM_ul=document.createElement("ul");DOM_ul.className=this.classNav;for(i=0;i<this.tabs.length;i++){t=this.tabs[i];t.headingText=t.div.title;if(this.removeTitle){t.div.title=''}if(!t.headingText){for(i2=0;i2<this.titleElements.length;i2++){headingElement=t.div.getElementsByTagName(this.titleElements[i2])[0];if(headingElement){t.headingText=headingElement.innerHTML;if(this.titleElementsStripHTML){t.headingText.replace(/<br>/gi," ");t.headingText=t.headingText.replace(/<[^>]+>/g,"")}break}}}if(!t.headingText){t.headingText=i+1}DOM_li=document.createElement("li");t.li=DOM_li;DOM_a=document.createElement("a");DOM_a.appendChild(document.createTextNode(t.headingText));DOM_a.href="javascript:void(null);";DOM_a.title=t.headingText;DOM_a.onclick=this.navClick;DOM_a.tabview=this;DOM_a.tabviewIndex=i;if(this.addLinkId&&this.linkIdFormat){aId=this.linkIdFormat;aId=aId.replace(/<tabviewid>/gi,this.id);aId=aId.replace(/<tabnumberzero>/gi,i);aId=aId.replace(/<tabnumberone>/gi,i+1);aId=aId.replace(/<tabtitle>/gi,t.headingText.replace(/[^a-zA-Z0-9\-]/gi,''));DOM_a.id=aId}DOM_li.appendChild(DOM_a);DOM_ul.appendChild(DOM_li)}e.insertBefore(DOM_ul,e.firstChild);e.className=e.className.replace(this.REclassMain,this.classMainLive);this.tabShow(defaultTab);if(typeof this.onLoad=='function'){this.onLoad({tabview:this})}return this};tabviewObj.prototype.navClick=function(event){var rVal,a,self,tabviewIndex,onClickArgs;a=this;if(!a.tabview){return false}self=a.tabview;tabviewIndex=a.tabviewIndex;a.blur();if(typeof self.onClick=='function'){onClickArgs={'tabview':self,'index':tabviewIndex,'event':event};if(!event){onClickArgs.event=window.event}rVal=self.onClick(onClickArgs);if(rVal===false){return false}}self.tabShow(tabviewIndex);return false};tabviewObj.prototype.tabHideAll=function(){var i;for(i=0;i<this.tabs.length;i++){this.tabHide(i)}};tabviewObj.prototype.tabHide=function(tabviewIndex){var div;if(!this.tabs[tabviewIndex]){return false}div=this.tabs[tabviewIndex].div;if(!div.className.match(this.REclassTabHide)){div.className+=' '+this.classTabHide}this.navClearActive(tabviewIndex);return this};tabviewObj.prototype.tabShow=function(tabviewIndex){var div;if(!this.tabs[tabviewIndex]){return false}this.tabHideAll();div=this.tabs[tabviewIndex].div;div.className=div.className.replace(this.REclassTabHide,'');this.navSetActive(tabviewIndex);if(typeof this.onTabDisplay=='function'){this.onTabDisplay({'tabview':this,'index':tabviewIndex})}return this};tabviewObj.prototype.navSetActive=function(tabviewIndex){this.tabs[tabviewIndex].li.className=this.classNavActive;return this};tabviewObj.prototype.navClearActive=function(tabviewIndex){this.tabs[tabviewIndex].li.className='';return this};function tabviewAutomatic(tabviewArgs){var tempObj,divs,i;if(!tabviewArgs){tabviewArgs={}}tempObj=new tabviewObj(tabviewArgs);divs=document.getElementsByTagName("div");for(i=0;i<divs.length;i++){if(divs[i].className&&divs[i].className.match(tempObj.REclassMain)){tabviewArgs.div=divs[i];divs[i].tabview=new tabviewObj(tabviewArgs)}}return this}function tabviewAutomaticOnLoad(tabviewArgs){var oldOnLoad;if(!tabviewArgs){tabviewArgs={}}oldOnLoad=window.onload;if(typeof window.onload!='function'){window.onload=function(){tabviewAutomatic(tabviewArgs)}}else{window.onload=function(){oldOnLoad();tabviewAutomatic(tabviewArgs)}}}if(typeof tabviewOptions=='undefined'){tabviewAutomaticOnLoad()}else{if(!tabviewOptions['manualStartup']){tabviewAutomaticOnLoad(tabviewOptions)}}
//]]>
</script>



4. Teraz w kodzie wyszukujemy <div class='column-right-inner'> i nad tym wklejamy następujący kod:



<div class='tabview'>
<b:section class='tabviewtab' id='Tab1' maxwidgets='1'/>
<b:section class='tabviewtab' id='Tab2' maxwidgets='1'/>
<b:section class='tabviewtab' id='Tab3' maxwidgets='1'/>
</div>

Zapisujemy szablon.

5. Przechodzimy teraz do układ. Powinno nam się pojawić coś takiego jak na poniższym zdjęciu w ramce:



Jeśli tego nie ma, odśwież stronę. Do Tab1, Tab2, Tab3, dopasowujemy po jednym gadżecie.



Zapisujemy rozmieszczenie. Efekt końcowy:


Czytaj dalej »

Jeździectwo naturalne - zabawa czy ciężka praca?

14 czerwca 2015


Natural horsemanship - inaczej znane jako jeździectwo naturalne. Większość kojarzy to z halterkiem (widniejący na łbie konia na zdjęciu powyżej) i lataniem konia za właścicielem jak pies. Jak popatrzymy na to z boku to rzeczywiście może to tak wyglądać, ale nie wiele osób wie, że za tym kryje się ciężka praca i układanie konia według jego natury. Jeździectwo naturalne to nic innego jak obserwowanie zachowania koni w stadzie. Jeśli chcemy zacząć z nimi pracować naturalnie musimy poświęcić trochę czasu na to, aby zobaczyć jak zachowują się między sobą. Nie będę się tu rozpisywać na temat tego jak wygląda taka praca krok po kroku, bo do tego przydałaby mi się osoba, która siedzi w tym parę lat, a ja od naturalnego jeździectwa uciekam. Nie, nie taktuje konia jak maszynę i nie patrzę na niego z góry. Podczas pracy staram się mniej lub bardziej nawiązać z nim więź. Kiedyś usłyszałam, że jeździectwo klasyczne pokrywa się w niektórych momentach z jeździectwem naturalnym. W jakimś stopniu na pewno, ale to jest tylko delikatne muśnięcie. Oczywiście jest to kwestia sporna. Poznałam temat jeździectwa naturalnego parę lat temu i od tamtej pory spotykam się coraz częściej z tą formą. Był taki czas kiedy jeździłam na halterku i lince i uwierzcie mi wcale do łatwych to nie należało. Ile w tym wszystkim jest zabawy, a ile ciężkiej pracy? Myślę, że w jakimś stopniu ciężka praca i zabawa się ze sobą pokrywa. Żeby dojść do takiego efektu jak w filmiku poniżej:

Trzeba poświęcić naprawdę sporo czasu, sporo swoich nerwów, cierpliwość, a i tak to co jest przedstawione na filmiku nie należy do najefektywniejszych. Niektóre osoby, naprawdę działają cuda z końmi i wygląda to tak jakby koń rozumiał ich myśli, wystarczy że jeździec spojrzy na konia - za każdym razem jak widzę takie widowisko jestem w szoku. Mam znajomą, która ma obsesję na punkcie naturalnego jeździectwa, układania konia według jego natury. Konie zmienia jak rękawiczki - postawiła sobie cel, kupuje konie, na które nikt nawet by nie spojrzał, wyszkoli je i sprzedaje po czym kupuje kolejne. Jakiś sposób na życie jest, sprawia jej to radość. Widziałam jej wzloty i upadki, widziałam ją w chwili załamania kiedy nie wiedziała co robi nie tak. Ona daje zwierzęciu znak, a koń sobie ucieka, albo co najgorsze zaczyna nad nią dominować, a to przecież ona miała należeć do stada swojego konia, miała być jego przewodnikiem, przyjacielem, a nie wrogiem, to ona miała być szefem w tym stadzie, a nie on. Zgubiło ją to, że wszystko wydawało jej się za proste. Myślała, że jak podniesie rękę to koń poleci za nią, efekt był taki, że od niej uciekał ze strachu. Okazało się, że koń u poprzednich właścicieli był bity, więc jak zobaczył, że ktoś podnosi rękę, wybierał jedyną możliwą drogę - ucieczka. W boksie wybierał kopanie, przygniatanie lub gryzienie. Koń zaczął z nią normalnie współpracować dopiero po roku. Rok go przekonywała do siebie, rok pokazywała mu, że jest bezpieczny, a ona chce się z nim bawić i przy okazji wychować. To i tak nie było to na co ona liczyła. Czekała na moment kiedy koń będzie za nią chodził, sam do niej przychodził. W efekcie wszystko to uzyskała w przeciągu 4 lat. Teraz kiedy już ma 8 konia z kolei do wyszkolenia idzie jej to znacznie lepiej, nauczyła się obserwować zachowania swoich podopiecznych o czym zapomniała przy pierwszym swoim koniu. Podziwiam ją za tą cierpliwość. Obserwując ją przez te kilka lat doszłam do wniosku, że naturalne jeździectwo do najłatwiejszych nie należy, a praca nad koniem może trwać sporo czasu, szczególnie jak nieodpowiednio się do tego podejdzie. Jest to praca na pełen etat. Po pewnym czasie jest to rodzaj zabawy, koń chętnie współpracuje z jeźdźcem, widać tą więź między nimi, są wobec siebie jak prawdziwi przyjaciele. Jednak za tym efektownym pokazem więzi między jedną istotą, a drugą, kryje się więcej niż nam może się wydawać. Taki widok cieszy oko, ale mało kto zapomina o tym, że koń nie współpracuje z człowiekiem tak sam z siebie. To właśnie dzięki człowiekowi ten koń zachowuje się tak, a nie inaczej, przygarną daną osobę do swojego stada. Czuje się bezpieczny, na wiele pozwala. Nie osiągnęłaby tego dyby nie jej upór i poznanie natury swojego wierzchowca.

Czytaj dalej »