5 powodów, dla których zrezygnowałam z posiadania własnego konia

29 października 2015


Każda dziewczynka (lub prawie każda, ja chciałam być budowlańcem, budować domy - szczególnie z lego) chciała być księżniczką, mieć księcia na białym koniu i białego kucyka, na którym by zjeździła cały świat ze swoim księciem. Powiem Wam coś - ja miałam kiedyś pięknego białego konia, na którym jeździłam po ujeżdżalni, ale to nic. Dla mnie, jak dla 10 letniej dziewczynki to było naprawdę coś. Wyobrażałam sobie jak galopujemy przez pola, łąki i lasy zdobywając cały świat. Ja - szczęśliwa, skacząca pod niebo. Mama - z miną, która wyraźnie mówiła, że najlepiej by było jakbym zsiadła z tego konia i nigdy już na niego nie wsiadła. Teraz się jej nie dziwię. Tata - on sam miał cholernie drogie hobby, więc przymykał na wszystko oko.

Wszystko było fajnie, pięknie do czasu. Konia od czasu do czasu wypadałoby derkować, a więc chcąc nie chcąc trzeba było kupić derkę. Tu się dopiero zaczęła zabawa. Wiecie jaki to jest okropny ból psychiczny jak na jedno takie ubranko dla swojego rumaka trzeba wydać dwa razy więcej kasy niż na swoją kurtkę? Spokojnie, znosiłam to dzielnie. Zawsze wolałam wydać swoje uzbierane/ wyproszone/ znalezione pieniądze na konia niż na siebie. Żeby nie przedłużać, przedstawię Wam 5 powodów, dla których zrezygnowałam z posiadania własnego konia. 

1. Utrzymanie jednego konia rocznie to roczna pensja (jeśli zarabiasz ok. 3 tys.). 

Kiedyś z ciekawości obliczyłam sobie ile wynosi rok utrzymania konia. Wynik - ponad 30 tys. Nie odczuwa się tego aż tak bardzo, bo wiadomo nie wydaje się tego wszystkiego na raz. Dla porównania - aby utrzymać jednego konia, musiałbyś rocznie zarabiać ok. 35 tys. a więc ok. 3 tys. na miesiąc. Biorąc pod uwagę to, że studiuje, moja siostra jest małym trollem i mamy tylko mamę - koń, ponownie w naszej rodzinie prędko nie zawita. 

2. Duży problem z czasem

Własny koń to duży zabieracz czasu. Bardzo miły zabieracz czasu, ale jeśli jest się osobą uczącą lub pracującą na etacie (własna firma jest zbawieniem w takim wypadku) ciężko jest przeznaczyć każdego dnia te parę godzin na naszego czterokopytnego przyjaciela. Wiadomo, każdy po pracy chce odpocząć, a ja jako wówczas uczennica szkoły podstawowej miałam takie obowiązki jak praca domowa i uczenie się na sprawdziany/kartkówki. 

3. Nie miałbym osoby, która zajęłaby się moim koniem podczas mojej nieobecności 

Czasem człowiek choruje, wyjeżdża na wakacje. Nie zawsze i nie we wszystkie miejsca można zabrać ze sobą konia. Moja mama - z końmi nie ma nic wspólnego, no chyba, że weźmiemy pod uwagę to, że jeździła jako mała dziewczynka parę razy. Babcia - owszem jeździła, ale teraz trochę nie wypada ciągnąć 74-latki do stajni po to, aby zajęła się moim koniem. Przyjaciółka - ona też wyjeżdża na wakacje, a jak się zdarzy tak, że w tym samym czasie wyjedziemy to koń stoi. Stoi i umiera z nudów. Wiecie, koń po dwóch tygodniach stania dostaje pierdolca. Innej osoby do zajęcia się twoim koniem pod twoją nieobecność nie zawsze da radę znaleźć. Każdy ma swojego konia, albo są takie osoby, które nie zasługują na twoje zaufanie. 

4. Przyciąganie fałszywych osób 

Masz własnego konia i nagle robi się wokół ciebie krąg "bardzo miłych i pomocnych przyjaciół", którzy tylko czyhają na to aby wgramolić swój tyłek na twojego konia - szczególnie ci co własnego konia nie posiadają. Chcesz czy nie zawsze ktoś taki się napatoczy i nawet wypraszając taką osobę grzecznie ze swojego otoczenia ona nadal tam jest. Uwierzcie, że nawet niegrzeczne "spierdalaj" tu nic nie daje. Skąd to wiem? Sama to przerabiałam...4 razy, o 4 razy za dużo (dwa razy przy posiadaniu własnego konia i dwa razy przy dzierżawie). Po śmierci mojego ukochanego, białego rumaka, ci co uważali się za moich przyjaciół - uciekli, a ja cieszyłam się, że już więcej nie będę musiała znosić ich towarzystwa.

5. Strach przed stratą 

Bardzo szybko się przywiązuje, za szybko. Myśl, że kiedyś bym miała stracić swojego konia jest czymś przerażającym. Już raz przeżyłam ciężką chorobę i stratę własnego czterokopyciaka. Nie chce przeżywać tego drugi raz, tak samo jak nie chciałabym przeżywać ewentualnej sprzedaży swojego zwierzęcego przyjaciela.

Zapraszam Cię na mój FANPAGE , na którym dzieje się więcej 
Czytaj dalej »

Czym kierowałam się wybierając grafikę na studiach

22 października 2015


Mam wrażenie, że w ostatnim czasie grafika stała się dość popularna, szczególnie wśród blogerów. Prawie na każdym blogu można przeczytać, że dany autor interesuje się grafiką. Nie wnikam na ile jest to prawda, a na ile nie. Powiedzmy sobie szczerze - grafika zrobiła się modna. To widać, szczególnie na uczelniach. Można śmiało powiedzieć, że ten kierunek jest oblegany przez "artystyczne dusze". 

Czym kierowałam się przy wyborze grafiki? Postawiłam sobie parę pytań, na które odpowiedziałam bez zastanowienia tak lub nie.

Czy to jest to, co naprawdę mnie interesuje i chce z tego wyżyć?

Grafiką interesowałam się mniej lub bardziej od jakiegoś czasu, ale wiadomo, że to co nas zaczyna interesować w zaciszu domowym, nie zawsze z nami pozostaje w momencie kiedy zaczynamy się tego uczyć. Na to pytanie najtrudniej było mi odpowiedzieć. Po dłuższych przemyśleniach doszłam do wniosku, że zdecydowanie jest to kierunek, na którym będę czuła się naprawdę dobrze. 

Jeśli chodzi o drugą część tego pytania - nie patrzyłam na to ile będę zarabiać, bo nie o to tu chodzi, a wybieranie kierunku studiów dla przyszłych zarobków jest głupotą. Tutaj zastanawiałam się nad tym, czy jest zapotrzebowanie na grafików. Bo wiecie, pójść na studia tylko po to aby przesiedzieć te parę lat na uczelni dla zabicia czasu to nie sztuka. Moje zdanie w tym temacie jest takie, że jak iść na jakiś kierunek studiów, to tylko na taki, który naprawdę później nam się przyda, który daje nam możliwości, a nie wyznaczoną utartą ścieżkę. 

Czy nie znudzi mi się po pierwszych zajęciach? 

Jestem osobą, która szybko się nudzi. Musi się coś dziać, więc kierunki takie jak administracja, politologia czy inne tego typu odpadają. Muszę coś robić, muszę mieć zróżnicowany plan zajęć, a grafika niewątpliwie mi to zapewnia. 

Czy dam sobie radę w szkole artystycznej? 

Nie jestem po gimnazjum ani liceum plastycznym. Rysować uczyłam się sama i tylko postaci kreskówkowe, zwierzęta oraz martwą naturę. Nigdy nie interesowało mnie rysowanie ludzi, brył geometrycznych etc. Musiałam się naprawdę zastanowić nad tym czy będę na tyle silna aby dać sobie radę na rysunku czy malarstwie. Postanowiłam podjąć się tego wyzwania. Rysowanie ludzi od razu bez żadnego przygotowania jak rysować poszczególne elementy było naprawdę straszne. Wszystko robiłam "na oślep". Na szczęście profesorowie są zawsze gotowi do pomocy, no i chyba nie jest aż tak tragicznie skoro zdobywam zaliczenia za każdą nową narysowaną pracę.

Czy mam wystarczającą ilość funduszy na potrzebne materiały, które trzeba nabyć na starcie? 

Byłam w ogromnym szoku ile będę musiała wydać pieniędzy na samym początku. Teczka, kartony, farby wszelkiego rodzaju, pędzle w różnych rozmiarach, kredki, różnego rodzaju ołówki, szkicowniki i wiele, wiele więcej. Musiałam dobrze pomyśleć czy aby na pewno będzie mnie stać na to aby kupić te wszystkie materiały, które niestety musiały być na już. Jakoś dałam sobie z tym radę z pomocą mojej rodzicielki. 

A jakie Wy stawialiście sobie pytania przed wybraniem kierunku studiów? 
Czytaj dalej »

Jak zrobić wysuwany element na blogu

18 października 2015


Były już pytania o wysuwane ikonki społecznościowe, a ostatnio pojawiło się sporo pytań o wysuwany element na blogu, a dokładnie chodzi o rozwijany opis "więcej o autorce", który znajduje się w kolumnie bocznej mojego bloga. Nie będę ukrywać, że jest to bardzo przydatna opcja, dzięki niej możemy ukryć np. banery, aby nie śmieciły nam kolumny bocznej. Tak, możemy to użyć nawet do banerów, linków, zrobić podstrony, nie jest to opcja tylko dla tekstu. Do zrobienia tego wysuwanego elementu, będziemy potrzebować gadżetu HTML/JavaScript i CSS. Jak widać nie będziemy nic mieszać w kodzie.

1. Układ - dodaj gadżet - HTML/JavaScript



2. Wklejamy kod:

<section class="j-jbox" style="font-weight: normal; margin-top: 2px;"><div><input id="j-1" name="accordion-1" type="checkbox" /><label for="j-1">TYTUŁ</label><article class="j-1">MIEJSCE NA TEKST<br /><a href="LINK"><span style="font-weight: bold;">NAZWA LINKU</span></a><br /></article></div><br /></section>

Podany wyżej kod, jest na podstawie kodu, który znajduje się u mnie. Jeśli nie chcemy mieć linku wystarczy usunąć
 <a href="LINK"><span style="font-weight: bold;">NAZWA LINKU</span></a>

3.  Kiedy nasz kod jest już uzupełniony, klikamy zapisz i przechodzimy do szablon - dostosuj.


4. Znajdziemy się w projektancie szablonów. Przechodzimy do zaawansowane  - dodaj arkusz CSS.


5. Obecnie nasz wysuwany element prezentuje się tak:


Żeby nasz element prezentował się jak należy musimy wesprzeć się kodem CSS, który pozwoli nam dopasować odpowiednio wygląd oraz zadba o to, aby nasz element się wysuwał. Nasz kod będzie wyglądał tak:

.j-jbox label{font-family:Verdana; border: solid 2px #000; padding: 15px; position: relative; z-index: 0; display: block; cursor: pointer; color: #ff8d8e; font-size: 13px; letter-spacing: 2px; text-align: center;}
.j-jbox input:checked + label {color: #ff8d8e; background: #ccc; border: solid 2px #ccc;}
.j-jbox input{display: none;}
.j-jbox article{text-align: justify; margin: 10px; margin-top: -1px; margin-bottom: 0px; overflow: hidden; height: 0px; position: relative; z-index:0; transition: height 0.5s ease-in-out;  -moz-transition: height 0.5s ease-in-out;  -webkit-transition: height 0.5s ease-in-out;  -o-transition: height 0.5s ease-in-out;}
.j-jbox input:checked ~ article{margin-top: 10px; margin-bottom: 10px; transition: height 0.5s ease-in-out;  -moz-transition: height 0.5s ease-in-out;  -webkit-transition: height 0.5s ease-in-out; -o-transition: height 0.5s ease-in-out;}
.j-jbox article {color: #fff; font-size: 11px; padding: 10px;}
.j-jbox input:checked ~ article.j-5{height: 85px;}

Wszystkie pogrubione wartości są zmienne. Poniżej analiza kodu

.j-jbox label{font-family:Verdana; border: solid 2px #000; background: #fff; padding: 15px; position: relative; z-index: 0; display: block; cursor: pointer; color: #ff8d8e; font-size: 13px; letter-spacing: 2px; text-align: center;}

Ta część kodu odpowiada za wygląd części stałej naszego rozwijanego elementu czyli naszego przycisku z tekstem. Jak widzimy możemy zmienić czcionkę, rodzaj, grubość oraz kolor ramki, kolor tła, marginesy wewnętrzne, kolor tekstu, wielkość tekstu, odstęp między literami i wyrównanie tekstu

.j-jbox input:checked + label {color: #ff8d8ebackground: #cccborder: solid 2px #ccc;}

Ta część odpowiada za wygląd części stałej (przycisk z tekstem) po kliknięciu w niego. Możemy zmienić kolor tekstu, kolor tła oraz rodzaj, grubość i kolor ramki

.j-jbox article{text-align: justify; margin: 10px; margin-top: -1px; margin-bottom: 0px; overflow: hidden; height: 0px; position: relative; z-index:0; transition: height 0.5s ease-in-out;  -moz-transition: height 0.5s ease-in-out;  -webkit-transition: height 0.5s ease-in-out;  -o-transition: height 0.5s ease-in-out;}

Ta część kodu odpowiada za tekst oraz rozwinięcie w części rozwijanej. Jak widzimy możemy zmienić tu tylko wyrównanie tekstu

.j-jbox article {color: #fff; font-size: 11px; padding: 10px;}

Ta część kodu odpowiada za tekst w części rozwijanej. Możemy zmienić kolor, czcionkę, oraz marginesy

.j-jbox input:checked ~ article.j-5{height: 85px;}

Ta część kodu odpowiada za długość wysuwanego elementu

Efekt końcowy: 


Czytaj dalej »

5 plakatów do pobrania za darmo

10 października 2015


Dzisiaj kolejny wpis z darmowymi plakatami do pobrania. Niestety panowie na tym wpisie nie skorzystają, bo są to plakaty typowo kobiece. Przygotowałam dla Was 5 wersji plakatów, gotowych do druku w formacie A4. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu tak samo jak poprzednie wpisy z grafikami do druku.










Podobają Wam się plakaty? :) 
Czytaj dalej »

6 mało znanych wskazówek przy tworzeniu strony/bloga

5 października 2015


Kiedy zaczynałam swoją przygodę z blogowaniem, to nic o tym blogowym świecie nie wiedziałam. Do wszystkiego dochodziłam sama, nie miałam żadnej osoby, która mogłaby mi podpowiedzieć co mam robić. W związku z tym, że zostałam sama z tym wszystkim na głowie, popełniłam wiele błędów. Z perspektywy czasu uważam, że jest to wiele głupich błędów, które nigdy nie powinny się pojawić, a zaważyły bardzo w dalszych losach mojego blogowania. Zauważyłam, że mało mówi się o takich rzeczach, a według mnie, takie wskazówki są bardzo pomocne szczególnie jeśli chcemy wkroczyć w ten blogowy świat bez stresu i melisy u boku.


  1. Nazwa bloga. Postaraj się o to, aby Twoja nazwa bloga była prosta do zapamiętania. Nie tylko pod względem tego jak brzmi, ale również pod względem pisowni. Im trudniejsza nazwa w pisowni, tym ciężko jest znaleźć bloga w sieci. Im trudniejsza nazwa w zapamiętaniu - możemy mieć pewność, że te same osoby nie będą do nas wracać. Dlatego, postarajmy się wymyślić taką nazwę, która nie będzie zawierała powtórzeń oraz nie będzie za długa. 
  2. Pamiętaj o zdjęciach. Pamiętaj o tym, że zdjęcia to część wpisu. Nie oszukujmy się, one odgrywają największą rolę, bo to dzięki nim zachęcamy czytelników do zapoznania się z wpisem. Dopasowanie zdjęć do szpalty możemy uzyskać za pomocą prostego kodu CSS, dzięki temu oszczędzamy czas, bo możemy wstawić zdjęcia w oryginalnym rozmiarze, a one po opublikowaniu ładnie nam się dopasują. Oprócz tego, zdjęcia nie tracą na swej jakości jak są wstawiane w oryginalnym rozmiarze. Ważne jest jednak to, aby zdjęcia nie miały po 5000 px, ponieważ wtedy nasz blog na tym bardzo ucierpi - będzie dłuższy czas ładowania strony. 
  3. Wybór platformy blogowej. To jest najważniejszy krok jaki trzeba podjąć. Trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw danej platformy blogowej. Osobiście, żałuje, że nie zaczęłam na WordPressie. Teraz, kiedy jestem na Bloggerze, blogowanie na WP wiązałoby się z kosztami, które nie są takie małe. 
  4. Zastanów się dobrze nad tematyką bloga. Pomyśl, o czym tak naprawdę chcesz pisać, co Ci sprawia przyjemność. Tematyka urodowa? Świetnie, skup się na tym, tylko wtedy nie ładuj na bloga tematów DIY, CIY, muzyka i jeszcze 10 innych, które wprowadzą zamieszanie. Jeśli nie potrafisz zdecydować się na jeden konkretny temat, wybierz sobie te tematy, które są Tobie bliskie. Wtedy blog zyska miano lifestylowego, ale zrób to tak, aby w jakiś sposób były ze sobą powiązane, a przynajmniej większość z nich. Przykład? Proszę bardzo, postawiłam sobie za cel, że mój blog będzie spełniał rolę miejsca kreatywnego. Takim oto sposobem pojawiły się tu tematy blogowe, graficzne, porady moim okiem, DIY i wszystko co z kreatywnością ma wspólnego, bo wiecie kreatywność można rozumieć na wiele sposobów, np. kreatywny styl życia. Dodatkowo, jako taka odskocznia od tej "codzienności", postanowiłam pisać o jeździectwie (nie ukrywam, że jakbym miałam czas to bym przerzuciła to na drugiego bloga). Jednak, nie ładuje już w bloga tematów związanych z kosmetykami, modą czy literaturą. Wszystkie tematy, które pojawiają się na blogu, są mi bliskie. Mam nadzieje, że rozumiecie o co mi chodzi. Ja ten błąd popełniłam na początku, pisałam dosłownie o wszystkim - czytelników nie przybywało, wręcz przeciwnie gubili się w tym wszystkim tak samo jak ja.
  5. Drugi blog do testowania. Ten błąd też popełniłam na samym początku - nie utworzyłam drugiego bloga do testowania kodów i różnych innych elementów, wszystko robiłam na tym głównym. Do dziś ten okropny zamęt śni mi się po nocach. W chwili obecnej nie potrafię sobie wyobrazić jak ja mogłam tak pracować i pokazywać każde moje najmniejsze posunięcie w szablonie wszystkim, którzy w danym momencie zajrzeli na bloga. 
  6. System komentarzy. Długo, bardzo długo byłam zaślepiona korzystając z systemu komentarzy Blogger. Jakie to było uciążliwe, nieintuicyjne i ograniczało kontakt z osobą komentującą. Po zainstalowaniu Disqusa poczułam się jak nowo narodzona i bez dwóch zdań dołączam do osób, które uważają, że blog bez Disqusa to ciężki przypadek. Naprawdę warto poświęcić tą chwilę czasu na zainstalowanie Disqusa u siebie na stronie, szczególnie, że daje nam on wiele korzyści. O wygląd i intuicyjność komentarzy również trzeba zadbać. 
Dodalibyście coś od siebie do tej listy? 
Czytaj dalej »

MałgoLINKI - podsumowanie września

3 października 2015


Pożegnaliśmy wrzesień, przywitaliśmy październik, a co za tym idzie? Kolejny wpis dotyczący podsumowania miesiąca oraz porcja ciekawych linków. Jak sprawy mają się u mnie? Zaczęłam studiować grafikę, od tygodnia jestem już na uczelni i mam mnóstwo pracy. Grafika to piękny kierunek, ale dość ciężki. Wydawać by się mogło, że malarstwo, rysunek lub projektowanie nie jest wcale takie ciężki (sama tak myślałam), ale szybko zostałam wyprowadzona z błędu. Jest ciężko, jest dużo pracy i trzeba być gotowym na wszystko. Mimo wszystko, jestem szczęśliwa. Teraz na 100% wiem, że to jest to, czego było mi trzeba. To tyle z tego co u mnie, a teraz przejdźmy do naszego podsumowania. Postanowiłam zmienić trochę formę podsumowania, nie będzie wydzielonych kategorii tylko wszystko będzie przedstawione razem oraz będzie więcej linków. Uważam, że taka forma będzie najwygodniejsza.


  1. Wpis o tym, że krótkie włosy da się lubić i wcale nie oznacza to utraty swej kobiecości. 
  2. Blog, którego nie da się nie lubić, bez wątpienie ma w sobie "to coś".
  3. Kontrowersyjne obrazy, które mają ukryte znaczenie. Niektóre z nich naprawdę przerażają. 
  4. Bank zdjęć z licencją CC0
  5. Grafiki przedstawiające księżniczki z bajek Disneya w "realistycznych" włosach.  
  6. Dzięki tej stronie mamy możliwość zrelaksowania się lub zwiększenia swojej kreatywności/produktywności za pomocą odgłosów natury i nie tylko. 
  7. Bardzo przydatna aplikacja na smartphony z systemem android do nauki angielskiego.
  8. DIY - przepiśnik do druku za darmo. 
  9. Profil na instagramie, który skradł moje serce. 
Ostatnio na blogu: 
Statystyka bloga:



Czytaj dalej »