Kiedyś byłam księżniczką

26 listopada 2015


Dla mojego ojca. Dla mamy też, ale wiadomo córeczki zawsze są tatusia, a synkowie są mamusi. Jakoś tak to szło. Taki trochę chory podział.

Nie spałam na ziarnku grochu, nie byłam zamykana w wieży i nikt na mnie nie chuchał i nie dmuchał, ale białego rumaka posiadałam. Księcia wówczas nie chciałam. Chodziłam własnymi ścieżkami jak kot, jednak nigdy nie przechodziłam okresu buntu. Niczego mi nie brakowało, wszystko co chciałam to miałam. Pamiętacie bajkę o Kopciuszku, gdzie przylatywała wróżka z różdżką i nagle Kopciuszek miał piękną suknie i karoce? Ja też tak miałam. Wszystkie moje dziecięce marzenia były realizowane. Byłam w centrum uwagi, oczko w głowie i nie nosiłam innych ubrań niż niebieskich, bo twardo wszystkich przekonywałam, że w takim kolorze mi najlepiej.

Bezstresowego wychowania nie było, bo nikt o takim wówczas nie słyszał, ale większość miałam wybaczane - dziecko z ADHD. W końcu rodzice mieli tylko mnie.

Chciałam mieć starsze rodzeństwo - najlepiej brata (chociaż wiedziałam, że to nie wykonalne). Denerwowałam się, że ta prośba nie została spełniona, ale na dłuższą metę wolałam samotność niż użeranie się z rodzeństwem. Jak na dziecko byłam bardzo egoistyczna i stanowcza - w domu. Poza domem, takie sytuacje nie miały miejsca, wiecie zabawy na dworze, łażenie po drzewach, granie w piłkę, zwisanie na trzepaku, ściganie się na rowerach i wiele, wiele więcej. Nie było takiej sytuacji gdzie mogłabym być egoistyczna, a po za tym, ja miałam samych kolegów, ani jednej koleżanki, więc jakbym pokazała swój egoizm i swą wielką chęć rządzenia, to oni by mnie najzwyczajniej w świecie olali. W naszej grupie tego nie było, nie tolerowało się czegoś takiego. Największy dramat mojego dzieciństwa - koledzy się obrażą i nie będą chcieli się ze mną bawić!

Nie byłam typową dziewczynką, miałam lalki i inne typowo dziewczęce zabawki, ale mi najbardziej się marzył zestaw samochodzików z garażem, który ma windę i dywan z ulicą - nigdy tego nie otrzymałam, mama chciała ze mnie zrobić typową dziewczynkę, a ja po każdych świętach, urodzinach czy innych okazjach do dostania prezentu płakałam, że nie mam garażu, samochodzików i dywanu z ulicą. Pamiętam jak miałam jeden, jedyny samochodzik - limonkowy garbus w kwiatki, pamiętam jak go wyprosiłam u mamy, pamiętam jak mama mi mówiła "A może misia?" a ja twardo odpowiadałam "Nie! Chce garbusa!". Czego o tym wspominam? Za chwilę się dowiesz.

12 lat - przez tyle miałam błogie dzieciństwo i rodziców, którzy spełniali moją zachciankę. Pamiętasz jak wspomniałam, że chciałam mieć rodzeństwo? Któregoś pięknego dnia rodzice uświadomili mi, że będę miała brata lub siostrę. Cieszyłam się, naprawdę się cieszyłam - przez 9 miesięcy. Kiedy urodziła się moja siostra, odkryłam w sobie zazdrość. Przez 12 lat nie odczuwałam czegoś takiego jak zazdrość, a tu proszę, okazało się, że takie zjawisko u mnie występuje. To był okropny ból. Patrzyłam jak koło tego małego kudłacza (moja siostra urodziła się z piękna czarną czuprynką) krążą coraz to nowe osoby, zachwycają się, dają prezenty, a ja nie dostałam nic. Pierwszy raz ja nic nie dostałam. Pierwszy raz miałam ochotę się rozpłakać, krzyknąć, że przecież ja też tu jestem. Grzecznie robiłam dobrą minę. Rodzicom nie przyznawałam się co czuje.

Niby 12 lat to już nie takie małe dziecko, ale to głupi wiek. Moja zazdrość o moją siostrę się pogłębiała, odpychałam ją od siebie, traktowałam jak wroga.

Miałam piękną książkę o wszystkich rasach psów, moja siostra chciała pooglądać pieski. Ja mówiłam nie, mówiłam, że podrze. Mama była innego zdania. Wzięła książkę, a moja siostra ją podarła. Wtedy pierwszy raz wybuchłam, rozpłakałam się i rzucałam słowa jak z karabinu, że się dla nich nie liczę, że dla nich ważniejsza jest moja siostra niż ja. Poszłam do pokoju, trzaskając za sobą drzwiami. Pamiętam to dobrze, bo wtedy ojciec wszedł i zaczął się wydzierać. Miałam gdzieś jego wydzieranie się.

Żałowałam, że wspominałam o tym, że chce mieć rodzeństwo, chciałam być sama, nie chciałam mieć już rodzeństwa. Czułam się fatalnie.

Pamiętacie jeszcze o limonkowym garbusie w kwiatki? Moja siostra też go dorwała, zatrzymałam go sobie, bo to była taka cząstka mojego niespełnionego marzenia o garażu z windą i dywanie z ulicą, a ona go dorwała. Jak chciałam jej go odebrać, to się okazało, że nie ma co już odbierać. Wtedy nastąpił drugi wybuch płaczu i moich żalów do rodziców.

Mój bunt zaczął się powiększać (ah, a mówiłam, że się nie buntowałam. Zaczęłam po przyjściu na świat siostry). Moja mama chciała ze mną zrobić typową dziewczynkę, a ja stwierdziłam, że nie będę chodzić w sukienkach i butach typowo dla dziewczyn. Chodziłam w spodniach, związane miałam włosy w kucyk, a na nogach trampki. Zrezygnowałam z ubrań w kolorze niebieskim. Miejsca tych niebieskich ubrań zajęły te w kolorze czarnym, szarym, białym i czerwonym. Rozjaśniałam włosy do blondu.

Potem zmarł mój ojciec. Ja miałam lat 15, a siostra 3. To był taki wstrząs. Zostałyśmy same we trzy. Wtedy zaczęłam dostrzegać w tej małej wredocie (tak pieszczotliwie mówimy do siebie na wzajem) siostrę, a nie wroga. Nadal nie mogłam sobie poradzić z zazdrością, ale było jej mniej niż wcześniej. Z czasem ona zaczęła rosnąć, ja zaczęłam dojrzewać. Zaczęłam inaczej do tego podchodzić.

Wspominałam, że lubiłam samotność? Do tej pory ją lubię, nie lubię długo przebywać z dużą ilością osób. Niestety musiałam się przyzwyczaić, że tej samotności nie będę miała tak dużo, jak wtedy kiedy byłam jedynaczką. Siostra wchodzi, wychodzi, zagląda, patrzy na moje ręce, skrada się, straszy.

Dogadujemy się, może dlatego, że ona ma lat 9, a ja 21,5. Teraz to ona wkracza w ten głupi wiek co ja byłam kiedy ona się urodziła i muszę znosić jej pyskowanie i darcie się na mnie, bo przecież ona wszystko wie najlepiej, ale teraz nie wyobrażam sobie bez niej życia.

Nadal chodzę w trampkach, nadal lubię ubrania w kolorze czarnym, białym i szarym. Czerwony już mnie tak nie kręci, ale niebieski powrócił. Zmieniło się to, że mam sukienki (a dokładnie dwie ale to zawsze coś ) i zawsze zakładam do nich trampki. Zmieniło się to, że nie mam już włosów za tyłek i nie związuje ich w kucyk. Zmieniło się to, że już nie rozjaśniam włosów do blondu i mam swoją rudą czuprynkę. W kwestii makijażu nic się nie zmieniło - nadal go nie mam. Za to nadal mam w głowie słowa mojego ojca, który powtarzał, że najlepszy kosmetyk dla dziewczyny to woda i mydło.

Tak naprawdę zmieniłam się ja - wewnętrznie, a nie zewnętrznie (zewnętrznie nadal wyglądam na 15). Zmienił się mój stosunek do mojej siostry - z wiekiem rzecz jasna.
Ciężko jest być jedynaczką przez 12 lat, a potem powitać z uśmiechem nowego członka rodziny, który krzyczy w południe, bo chce jeść. Może jakbym miała 18 lat i wtedy by się urodziła moja siostra, to inaczej bym do tego podeszła (głupi wiek byłby za mną). W moim przypadku było ciężko i to nie dlatego, że rude jest wredne, a dlatego, że nigdy nie miałam takiej sytuacji, żeby dzielić z kimś moją przestrzeń, moje rzeczy i moich rodziców. Wiecie, wtedy wszystko było moje, nie nasze (moje i siostry) tylko moje.

Na koniec chciałabym Was zaprosić do mojego sklepu, gdzie znajdziecie koszulki, torby, plecaki oraz inne gadżety z grafiką lub zdjęciami mojego autorstwa i do zapisywania się na newsletter, w którym będziecie otrzymywać przedpremierowe instrukcje lub takie, które nigdy nie pojawią się na blogu, różne przydatne informacje dotyczące blogowania oraz wiele, wiele więcej. Nie zabraknie również "luźniejszych" wiadomości.


NEWSLETTER


Email








                                                                        



Czytaj dalej »

Jak utworzyć ankietę i wstawić ją na bloga

23 listopada 2015


Ostatnio na blogu pojawiła się ankieta, która powstała za pomocą formularza Google. Parę dni później, po opublikowaniu ankiety na blogu, pojawiła się nowsza wersja formularzy. Nie wiem ile osób chciałoby umieścić taką ankietę u siebie na stronie, ale postanowiłam pokazać, jak wykonać taki formularz w nowszej wersji i umieścić go np. we wpisie.

1. Na początek wchodzimy na nasz dysk Google.


2. Przeniosło nas na nasz dysk. Wybieramy: Nowy - Więcej - Formularze Google


3. Otworzy nam się nowy formularz gdzie możemy zacząć zabawę ze wstawianiem pytań i z ich dostosowaniem.



4. Jeśli mamy już gotowe pytania odpowiedzi, to czas zabrać się za wygląd naszej ankiety. Na samej górze mamy ikonki. Jeśli chcemy zmienić wygląd naszego formularza wybieramy tą z paletą.


Mój formularz prezentuje się tak:


5. Skoro już dopracowaliśmy nasz formularz, to teraz będziemy wstawiać go do wpisu.


Teraz przechodzimy do wpisu i wybieramy HTML



Czytaj dalej »

Będziemy pielęgnować miłość na facebooku

16 listopada 2015


Miałam kiedyś znajomą, kiedyś była koleżanką, startowała na przyjaciółkę, chociaż ja już nie chciałam mieć ich więcej. Miałam, bo przestałam z nią rozmawiać w momencie kiedy pielęgnowała swój związek na facebooku, a w czterech ścianach szlochała jaki to drań, łotr, skurwysyn i inne jakże "miłe" epitety. On robił to samo. Ona dla niego była suką, podobno puszczała się na prawo i lewo - szczególnie na imprezach w klubie. Nie wiem czy tak było, nigdy nie wnikałam w to co się u nich działo. Oni mówili - ja słuchałam.

Czułam się jak psycholog, któremu płaci się sporo kasy aby łaskawie nas przyjmował 24/7. O każdej porze dnia i nocy, telefon był w gotowości. Za każdym razem kiedy wiedziałam, że wychodzą gdzieś razem, będzie telefon od niej albo od niego. Godzina 2-3 w nocy, czasem 1 i ponowne wysłuchiwanie jej szlochów, albo jego siarczystych bluzgów, które dla mnie były jak potężny cios, chociaż wiedziałam, że nie było to o mnie.

Rano, po ciężkich przeżyciach (ja zawsze wszystko przeżywam zbyt mocno), tradycyjnie odpalam laptopa, włączam gmaila, facebooka i nie wiem co się właśnie dzieje. Mam wrażenie, że to co było poprzedniej nocy to był sen, zły sen. Te same osoby, które wydzwaniały do mnie w nocy, nagle wypisują jak się kochają, przesłodzone dialogi w komentarzach, stos serduszek, że nawet w bajce My Little Pony tyle nie widziałeś. Fala obrazków - oczywiście tych o wielkiej miłości i księciu na białym koniu. Jakby tego było mało, ona napisała radosną wiadomość o tym, jaki on jest cudowny, czuły i jak bardzo o nią dba.

Pogodzili się. Nie wnikałam jak, więc nie wiem czy godzili się w łóżku czy on dał jej piękny bukiet róż, a ona jemu zrobiła śniadanie do łóżka czy może jedno i drugie. Nie ważne, ważne, że się pogodzili. Cieszyłam się jej szczęściem. Myślałam, że ta noc będzie przespana.

Nic bardziej mylnego. W nocy znowu otrzymałam telefon. Chyba nie muszę mówić co było? Nie będę pisać co ujrzałam na drugi dzień na facebooku, bo o tym już wspomniałam, a jakbym zaczęła pisać o tym drugi raz to wszyscy czytający ten tekst zaczęliby rzygać tęczą przed monitorem.

To się powtarzało. Przez bite 6 miesięcy. Wiesz co to oznacza nie wyspać się porządnie przez 6 miesięcy, a nad ranem rzucać jakąś kurwą pod nosem, bo się okazało, że oni się wcale nie kłócili tylko sprzeczali?  Wiecie taka forma rozrywki. Niektórzy grają w gry planszowe lub komputerowe ze swoją drugą połówką lub chodzą na długie spacery - tak dla rozrywki, a oni na siebie bluzgali. Dobrze, że jeszcze nożami w siebie nie rzucali. Tak dla rozrywki.

Powiedziałam dość. Wygarnęłam jej wszystko (bo ile można wytrzymać), a ona mi na to, że wie. Wie, że głupio robi, wie, że nie powinna i wie (tu może się zdziwisz), że powinna od niego odejść. Kopnąć go w dupę, zmieszać z błotem - cokolwiek. Nie zrobi tego, bo...ona go kocha na zabój. Moja cierpliwość się skończyła, pytam się jej "Kochasz go na zabój na facebooku?", widzę jak jej oczy robią się wielkie jak 5 zł, widzę, że zaraz wybuchnie i miałam racje. Zaczęła krzyczeć "Bo ty nie wiesz jak to jest! Bo ty masz faceta, który cię kocha i jest z tobą tak po prostu, niczego od ciebie nie wymaga! U mnie tak nie ma, więc chociaż przed znajomymi na facebooku musimy poudawać, że między nami wszystko jest ok." Tak, połówka mam co wcale nie oznacza, że czasem mnie nie wyprowadzi z równowagi, czasem mam ochotę rzucać w niego talerzami, ale wtedy pozostaje mi skulić się w kłębek, zacisnąć zęby i czekać. Zresztą pokażcie mi jakikolwiek związek gdzie nie ma kłótni. Mimo wszystko, po co udawać? Po co pokazywać na facebooku, że nasza miłość jest taka cudowna? Po co w ogóle pokazywać naszą miłość na facebooku? Przecież, cały świat nie musi o tym wiedzieć. Nie uzyskałam odpowiedzi.

Przez całą noc myślałam, bardzo intensywnie i wiesz co wymyśliłam? Oni tak się zatracili w tej facebookowej miłości, że nie mieli czasu naprawić swoich błędów po za nim. Nie starali się porozmawiać ze sobą. Dla nich najlepszym wyjściem było wrócić do domu i udawać. Cały ich związek był udawany, bo po za internetem tego związku od dawna nie było. To były dwie różne osoby, dwa światy. Przestałam utrzymywać ze znajomą kontakt.

Odezwała się po dwóch miesiącach. Znalazła sobie nowego "chłopaka". Facebookowego "chłopaka". Czemu tak mówię? Bo nie chciała się z nim spotkać. Powiedziała mu, że może być jej chłopakiem tylko na facebooku, nawet status zmieniła. Zaczęła mówić o wielkiej miłość, choć chłopaka na oczy nie widziała. Przestałam jej odpowiadać, a ostatnia wiadomość od niej wisi w moich wiadomościach, a po oczach bije "To jest naprawdę to czego szukałam, to jest dopiero prawdziwa miłość".
Czytaj dalej »

Jak zrobić rozwijane menu

12 listopada 2015


Nie wiem czy pamiętacie, jak napisałam kiedyś wpis o tym, jak zrobić rozwijane menu na podstawie profilki.pl. Ta opcja bez wątpienie jest szybka i nie ma strachu o to, że coś popsujemy. Jednak, słyszałam od Was, że nie zawsze menu ze strony profilki.pl działa poprawnie, dlatego w dzisiejszym wpisie pokażę Wam, jak takie menu wykonać samemu. Nie musicie się o nic martwić, ponieważ będziemy pracować tylko na gadżecie HTML/JavaScript i kodach CSS. Oprócz tego na końcu tego wpisu znajdziecie ankietę, dotyczącą bloga. Bardzo proszę o wypełnienie jej, ponieważ pomoże mi to w usprawnieniu mojej strony.

1. Tradycyjnie przechodzimy do układu naszego bloga. Pamiętajmy o tym, aby usunąć gadżet strony. Układ - dodaj gadżet - HTML/Javascript



2. Wklejamy kod i klikamy "zapisz":



<!-- START MENU -->
<div id='NavMenu'>
<div id='NavMenuleft'>
<ul id='nav'>
<li><a href='LINK'>NAZWA STRONY</a></li>
<li><a href='LINK'>NAZWA STRONY</a></li>
<li><a href='LINK'>NAZWA STRONY</a></li>
<li><a href='#'>KATEGORIE</a>
<ul>
<li><a href='LINK'>PODKATEGORIA</a></li>
<li><a href='LINK'>PODKATEGORIA</a></li>
<li><a href='LINK'>PODKATEGORIA</a></li>
</ul>
</li>
<li><a href='#'>KATEGORIE2</a>
<ul>
<li><a href='LINK'>PODKATEGORIA</a></li>
<li><a href='LINK'>PODKATEGORIA</a></li>
<li><a href='LINK'>PODKATEGORIA</a></li>
</ul>
</li>
</ul></div>
</div>
<!-- KONIEC MENU -->

3. Teraz przechodzimy do szablon - dostosuj - zaawansowane - dodaj arkusz CSS  i wklejamy kod:


/* MENU */
.tabs-inner .section:first-child ul { margin-top: 0px; border: 0 solid #eee; }
.tabs-inner .widget ul { background:#fff;  text-align: center !important;  }
.tabs-inner .widget li a { font-family:'Lato',sans-serif; text-transform: uppercase; font-size:12px;
letter-spacing: 3px; color:#222222; border: 0px solid #ffffff; }
.tabs-inner .widget li.selected a, .tabs-inner .widget li a:hover { color: #888888;  text-decoration: none; }
.tabs .widget li, .tabs .widget li{ display: inline; float: none;}
#NavMenu {
width: 100%;
height: 45px;
position: relative;
margin: 0 auto;
padding: 0;
}
#NavMenuleft {
width: 100%;
float: none;
margin: 0 auto;
padding: 0;
}
#nav {
margin: 0 auto;
padding: 0;
}
#nav ul {
float: right;
list-style: none;
margin: 0;
padding: 0;
overflow: visible;
}
#nav li a, #nav li a:link, #nav li a:visited {
color: #222222;
display: block;
margin: 0;
padding: 15px;
}
#nav li a:hover, #nav li a:active {
color: #888888;
margin: 0;
padding: 15px;
}
#nav li li a, #nav li li a:link, #nav li li a:visited {
background: #ffffff;
width: 150px;
color: #222222;
float: none;
margin: 0;
padding: 7px 10px;
text-align:left;
}
#nav li li a:hover, #nav li li a:active {
color: #888888;
padding: 7px 10px;
width:147px;
border-left:3px solid #888888;transition: all 0.3s ease-in-out;
-moz-transition: all 0.2s ease-in-out;
-webkit-transition: all 0.2s ease-in-out;
-o-transition: all 0.2s ease-in-out;
-ms-transition: all 0.2s ease-in-out;}
#nav li {
float: none;
display: inline-block;
list-style: none;
margin: 0;
padding: 0;
border: 0px solid black;
}
#nav li ul { z-index: 9999; position: absolute; left: -999em; height: auto; width: 170px; margin: 0; padding: 0; transition: all 0.3s ease-in-out;
-moz-transition: all 0.3s ease-in-out;
-webkit-transition: all 0.3s ease-in-out;
-o-transition: all 0.3s ease-in-out;
-ms-transition: all 0.3s ease-in-out; }
#nav li ul a { width: 140px;  }
#nav li ul ul { margin: -32px 0 0 171px;  }
#nav li:hover ul ul, #nav li:hover ul ul ul, #nav li.sfhover ul ul, #nav li.sfhover ul ul ul {left: -999em; }
#nav li:hover ul, #nav li li:hover ul, #nav li li li:hover ul, #nav li.sfhover ul, #nav li li.sfhover ul, #nav li li li.sfhover ul { left: auto; }
#nav li:hover, #nav li.sfhover {position: static;}

Analiza kodu:
Wszystkie pogrubione wartości są zmienne!

.tabs-inner .section:first-child ul { margin-top: 0px; border: 0 solid #eee; }
.tabs-inner .widget ul { background:#fff;  text-align: center !important;  } - kolor tła i wyrównanie.tabs-inner .widget li a { font-family:'Lato',sans-serif; text-transform: uppercase; font-size:12px;letter-spacing: 3px; color:#222222; border: 0px solid #ffffff; } - rodzaj fontu, wygląd tekstu (tutaj ustawione na tekst pisany wielkimi literami, jeśli nie chcemy tej opcji w miejsce uppercase wpisujemy none), wielkość fontu, odległość między literami, kolor teksu, grubość, rodzaj i kolor ramki.tabs-inner .widget li.selected a, .tabs-inner .widget li a:hover { color: #888888;  text-decoration: none; } - kolor fontu, po najechaniu myszą.tabs .widget li, .tabs .widget li{ display: inline; float: none;}
#NavMenu {
width: 100%;
height: 45px; - wysokośćposition: relative;
margin: 0 auto;
padding: 0;
}
#NavMenuleft {
width: 100%;
float: none;
margin: 0 auto;
padding: 0;
}
#nav {
margin: 0 auto;
padding: 0;
}
#nav ul {
float: right;
list-style: none;
margin: 0;
padding: 0;
overflow: visible;
}
#nav li a, #nav li a:link, #nav li a:visited {
color: #222222; - kolor odwiedzonego linkudisplay: block;
margin: 0;
padding: 15px}
#nav li a:hover, #nav li a:active {
color: #888888; - kolor tekstu po najechaniu mysząmargin: 0;
padding: 15px;
}
#nav li li a, #nav li li a:link, #nav li li a:visited {
background: #ffffff;  - kolor tła, rozwijanej części menu width: 150px;
color: #222222; - kolor tekstu, rozwijanej części menu float: none;
margin: 0;
padding: 7px 10px;
text-align:left; - wyrównanie}
#nav li li a:hover, #nav li li a:active {
color: #888888; - kolor tekstu po najechaniu myszą w rozwijanej części menu padding: 7px 10px;
width:147px;
border-left:3px solid #888888; transition: all 0.3s ease-in-out; - efekt (pasek z lewej strony) przy najechaniu myszą na tekst w rozwijanej części menu. Grubość, rodzaj i kolor-moz-transition: all 0.2s ease-in-out;
-webkit-transition: all 0.2s ease-in-out;
-o-transition: all 0.2s ease-in-out;
-ms-transition: all 0.2s ease-in-out;}
#nav li {
float: none;
display: inline-block;
list-style: none;
margin: 0;
padding: 0;
border: 0px solid black;
}
#nav li ul { z-index: 9999; position: absolute; left: -999em; height: auto; width: 170px; margin: 0; padding: 0; transition: all 0.3s ease-in-out;
-moz-transition: all 0.3s ease-in-out;
-webkit-transition: all 0.3s ease-in-out;
-o-transition: all 0.3s ease-in-out;
-ms-transition: all 0.3s ease-in-out; }
#nav li ul a { width: 140px;  }
#nav li ul ul { margin: -32px 0 0 171px;  }
#nav li:hover ul ul, #nav li:hover ul ul ul, #nav li.sfhover ul ul, #nav li.sfhover ul ul ul {left: -999em; }
#nav li:hover ul, #nav li li:hover ul, #nav li li li:hover ul, #nav li.sfhover ul, #nav li li.sfhover ul, #nav li li li.sfhover ul { left: auto; }
#nav li:hover, #nav li.sfhover {position: static;}

4. Efekt końcowy:



Na koniec (tak jak wspomniałam na początku wpisu) chciałabym Was prosić o wypełnienie ankiety, która znajduje się poniżej :)

Czytaj dalej »

GIMP - jak szybko poprawić zdjęcie + mały bonus

8 listopada 2015


Dawno nie było instrukcji GIMPowych, więc stwierdziłam, że trzeba w końcu umieścić taki tutorial na blogu. Kiedyś parę osób prosiło mnie o instrukcje jak szybko poprawić zdjęcie i retuszować w GIMPie. Przyznam się bez bicia, że nie chciałam robić tej instrukcji, bo po pierwsze w internecie jest tego dużo, a po drugie raz już taką instrukcje robiłam na moim starym blogu, więc miałam wrażenie, że będę odgrzebywać stare tematy, które nie wiadomo czy komuś się przydadzą. Mimo moich obaw, pokażę Wam jak szybko poprawić zdjęcie portretowe - retusz twarzy, poprawianie kolorów tła oraz włosów i ust, aby było wszystko wyraźniejsze. Oprócz tego, mam dla Was mały bonus - jak uzyskać efekt retro na zdjęciu za pomocą krzywych. 


1. Oczywista, oczywistość - musimy otworzyć zdjęcie w GIMPie. Będziemy potrzebowali okna z warstwami i przybornik - widać je na poniższym zdjęciu. 



2. Wybieramy kolory - jasność i kontrast.


2a. Pojawi nam się ramka modyfikacja jasności i kontrastu. Za pomocą suwaczków, które są zaznaczone żółtą ramką dostosowujemy jasność i kontrast, a następnie klikamy ok


3. W moim wypadku, poprawienie jasności i kontrastu za wiele nie pomogło (trzeba pamiętać, żeby nie przegiąć), dlatego wspomogłam się krzywymi. Wybieramy kolory - krzywe


3a. Pojawi nam się ramka modyfikacja krzywych kolorów. W tej ramce znajdziemy "kanał: wartość" klikamy na strzałeczkę obok napisu "wartość". Rozwinie nam się lista wartości. Każdą z nich możemy dostosować pod siebie, a następnie klikamy ok



W niektórych wypadkach można sobie odpuścić punkt 2 i 2a lub 3 i 3a. Wszystko zależy od zdjęcia. Moje jest zrobione wśród drzew, robione bez blendy, więc nie każde miejsce jest dobrze oświetlone, wyraziste. 

4. W kolumnie warstwy, klikamy na nasze zdjęcie prawym przyciskiem myszy i wybieramy "duplikuj warstwę".



4a. Wygładzanie skóry (jeśli jest taka potrzeba). W tym celu, wybieramy filtry - rozmycie - rozmycie Gaussa

4b. Pojawi nam się ramka "rozmycie Gaussa", w niej ustalamy promień rozmycia (według własnego upodobania) i klikamy ok


4c. Całe nasze zdjęcie, zrobi się zamglone. W tym wypadku należy kliknąć prawym przyciskiem myszy na naszą kopię w kolumnie "warstwy" i wybrać "dodaj maskę warstwy


4d. Pojawi nam się ramka "dodanie maski do warstwy", w której wybieramy "czarna (pełna przezroczystość)" i klikamy dodaj


4e. Wybieramy pędzel i pamiętamy o tym, aby zmienić kolory z czarnego na białym na biały na czarny. Robimy to za pomocą strzałeczek, które zaznaczyłam w niebieskiej ramce. 


4f. Znowu przybliżamy sobie zdjęcie i trzymając lewy przycisk myszki malujemy pędzlem po naszej skórze. 


4g. Kiedy nasza skóra jest już zamglona, ustawiamy krycie tak, aby wyglądało jak najbardziej naturalnie. 



4h. Po ustawieniu krycia, klikamy prawym przyciskiem myszy na naszą kopię i wybieramy obraz "spłaszcz obraz".


5. Wykonaj polecenie z punktu 4. Czas na usunięcie niedoskonałości. Niedoskonałości usuwamy za pomocą łatki. 


5a. Po wybraniu łatki, pokażą nam się opcje narzędzia. Dzięki nim możemy dostosować rozmiar naszej łatki. Trzeba pamiętać, aby nasz pędzel był ustawiony na miękki. Jak użyć tego narzędzia? Znajdujemy miejsce bez żadnej skazy, koło naszej niedoskonałości, którą chcemy zakryć. Klikamy ctrl + lewy przycisk myszy, a następnie klikamy na fragment skóry, który chcemy zakryć. 


5b. Aby było nam łatwiej, przybliżmy sobie zdjęcie, za pomocą listy z rozmiarami lub lupki. 




5c. Po zakończeniu usuwania niedoskonałości, klikamy prawym przyciskiem myszki naszą kopię i wybieramy opcje połącz w dół


6. Przyciemnienie brwi i rzęs. Wybieramy narzędzie przyciemniania/rozjaśniania, pojawią nam się opcje narzędzia. Dopasowujemy rozmiar pędzla, wybieramy miękki pędzel i zaznaczamy "wypalanie". Następnie dokładnie przyciemniamy nasze brwi i rzęsy. 


7. Poprawianie koloru ust. Klikamy prawym przyciskiem myszki na naszym zdjęciu w kolumnie "warstwy" i wybieramy "duplikuj warstwę".


7a. Wybieramy pędzel (pamiętamy, aby był ustawiony na miękki), zmieniamy kolor (kolor zbliżony, do odcienia naszych ust, tutaj możemy pomóc sobie narzędziem pobierania koloru zaznaczony niebieską ramką). Klikając na czarny kwadracik, otworzy nam się ramka "zmiana aktywnego koloru", w której będziemy mogli wybrać sobie kolor i klikamy ok


7b. Zmniejszamy krycie, tak aby wyglądało naturalnie i pędzlem malujemy po naszych ustach (nie musi być dokładnie).


7c. Klikamy prawym przyciskiem myszki na naszym zdjęciu i wybieramy "dodaj kanał alfa". 


7d. Wybieramy narzędzie "gumka". W opcjach narzędzia wybieramy odpowiedni rozmiar, a pędzel pozostawiamy cały czas na miękkim. Następnie wycieramy to co nam nie potrzebne. 


7e. Klikamy prawym przyciskiem myszki na kopię naszego zdjęcia i wybieramy "połącz w dół". 


8. Kolor włosów. Aby poprawić kolor włosów musimy duplikować warstwę (patrz pkt. 7). 


8a. Następnie wykonujemy to samo co w punktach 7a - 7e, tylko z włosami. 



9. Na koniec możemy delikatnie wyostrzyć. Filtry - uwydatnienie - wyostrz



10. Efekt końcowy: 


11. Bonus - efekt retro na zdjęciu. Po obróbce możemy pododawać sobie efektów. Ciekawe efekty możemy uzyskać za pomocą krzywych. Przy tym tutorialu pokażę Wam jak uzyskać efekt retro, bo taki był mi potrzebny przy tym zdjęciu. 

11a. Wybieramy kolory - krzywe


11b.  Otworzy nam się ramka "modyfikacja krzywych kolorów" i wybieramy kanał czerwony.


11c. Wszystko ustawiamy tak, jak na poniższych zdjęciach i klikamy ok



11d. Efekt końcowy: 


Za zdjęcie, które posłużyło mi do tego tutorialu dziękuję Oli

Na koniec mała prośba - jeśli zauważycie jakiekolwiek błędy przy wyświetlaniu wpisu (nie wyświetla się wpis, przesunięcia etc.), literówki czy cokolwiek innego, dajcie znać w komentarzu, abym mogła to naprawić :)

Przyda Wam się taka instrukcja? :) 

Czytaj dalej »